
Często otrzymuję pytania o to, czy warto zabiegać o mężczyznę, co zrobić, jeśli on chce układ bez zobowiązań zamiast poważnego związku i czy warto zabiegać o niezdecydowanych facetów.
Na początku jest pięknie, dużo piszecie, rozmawiacie przez telefon lub spotykacie się, ale później on mówi, że nie chce nic więcej, że nie chce się angażować, być może mówi, że to przez poprzednie związki jest taki zraniony. Wtedy w Tobie budzi się ratowniczka. Z jednej strony z powodu lęku przed tym, że taki „fajny facet” nie będzie jednak Twój, z drugiej dlatego, że lubisz dawać więcej i chcesz go „uratować” przed jego przeszłością i w ogóle przed nim samym. Czekasz, aż on dojrzeje do związku, robisz wszystko, by mu pokazać jaka jesteś super i co straci, jeśli nie będzie Cię miał, zastanawiasz się, co jeszcze możesz i dlaczego te działania nie przynoszą upragnionych rezultatów.
Oczywiście decyzja należy do Ciebie, ale z doświadczenia (również osobistego) powiem Ci tyle – zostaw. Zostaw to i zostaw jego. Żyj dalej. Przestań skupiać się na nim i zajmij się sobą.
Mężczyźni naprawdę wiedzą, czego chcą i jeśli któryś będzie chciał Ciebie, dowiesz się o tym. Nie trzeba o nich zabiegać. A jeśli słyszę, gdy mi mówisz: „ale on jest taki nieśmiały”, to pytanie, czy chcesz nieśmiałego faceta? Czy chcesz w każdej sytuacji go ośmielać, zachęcać do działania, non stop podnosić go na duchu i wierzyć w niego bardziej niż on wierzy w siebie? Domyślam się, że nie. Nawet jeśli na początku Tobie by to nie przeszkadzało, to w momencie, gdy opadną różowe okulary, czyli gdy okres zakochania przeminie, zacznie się prawdziwe życie i zaczniesz oczekiwać od swojego partnera decyzyjności i innych cech męskich, takich jak zdecydowanie, sprawowanie kontroli, zarządzanie, zdolność do dawania, siłę i zapewnianie bezpieczeństwa.
Gdy rozmawiam z kobietami, każda albo się skarży na to, że jej mężczyzna przestał być męski, albo mówi jak bardzo pragnie spotkać męskiego mężczyznę. Zabiegając o niego, czyli wchodząc w męską rolę, to kobieta staje się energetycznie mężczyzną i jeśli zdobędzie tego faceta, to on będzie bardziej kobiecy, skoro na to odpowiedział. Przeciwieństwa się przyciągają. W parze zawsze ktoś jest Yin, a ktoś Yang. Tak więc, jeśli pragniesz męskiego mężczyznę, bądź kobiecą kobietą i pozwól jemu zdobyć Ciebie, a nie na odwrót.
Poza tym zauważ (poczuj), ile energii kosztuje Cię ciągłe myślenie o nim, czekanie, aż się „ogarnie”, aż dojrzeje, aż przestanie się bać i zechce się z Tobą związać. W takim przypadku nie żyjesz swoim życiem, ale wegetujesz, czekając na niego.
Obserwuję, że gdy kobiety odpuszczają i zaczynają zagłębiać się w to, czego oczekują od mężczyzn, od związku, na co chcą pozwalać, a na co nie, okazuje się, że mężczyzna, którego wcześniej chciały, już je nie pociąga. Po prostu obydwoje są już na innych poziomach. One urosły, oni pozostali tam, gdzie byli, dlatego nie są już dostępni na częstotliwościach tych kobiet.
Każdej kobiecie, która jest w takiej sytuacji mówię „odpuść i żyj swoim życiem”. Jeśli bardziej coś gonisz, to to bardziej ucieka.