
O emocjach dużo się mówi. Choć nie zawsze dobrze i nie zawsze prawdziwie. A emocje po prostu są. Są neutralne, niosą dla nas pewną informację i składają się z: – reakcji organizmu (fizjologia) – zachowania (ciało i mimika) – myśli (ocena sytuacji) Często emocje mylimy z uczuciami. Emocje są odpowiedzią z naszego układu nerwowego, natomiast uczucia powstają w wyniku naszej subiektywnej interpretacji i oceny rzeczywistości. Emocje pojawiają się nagle i trwają krócej niż uczucia, które rozwijają się dłużej i mogą się utrzymywać nawet latami. Gdy mówisz np. że jesteś poirytowana albo że czujesz się zraniona, odrzucona bądź szczęśliwa, to mówisz o uczuciach. Gdy mówisz, że jesteś zła, radosna, zaskoczona, odczuwasz wstręt, smutek lub strach, to opisujesz emocje. Nie ma zgodności do co liczby podstawowych emocji, jednak najbardziej rozpowszechnioną teorią jest ta stworzona przez Paula Ekmana, psychologa, który w latach 70. określił 6 podstawowych emocji. Argumentował to stwierdzeniem, że niezależnie od kultury, w jakiej ludzie się wychowują, potrafią na podstawie mimiki twarzy określić jaką emocję ktoś odczuwa. Wszystko dobrze, gdy odczuwa się te „dobre” emocje i uczucia, czyli np. radość i szczęście. Inaczej jest, gdy pojawią się te negatywnie nacechowane, czyli złość, smutek i strach. Na początku wspomniałam, że emocje są neutralne i o czymś nas informują, więc nie ma czegoś takiego jak emocje złe i dobre. Są raczej te przyjemne i te mniej przyjemne w odczuwaniu. To, co mniej przyjemne jest przez nas często nieakceptowane i odrzucane, bo nie chcemy tego czuć. Poza tym społeczeństwo również nie aprobuje okazywania takich emocji. Widać to w przypadku dzieci. Dziewczynki dostają przekaz, że złość piękności szkodzi, że jak będą złe, to nikt ich nie polubi albo że złość jest zarezerwowana jedynie dla chłopców. I później taka dziewczynka lub dorosła już kobieta zamiast się złościć, płacze, bo to jest bardziej akceptowalne. Chłopcy z kolei programowani są na twardzieli, którym nie wolno uronić łzy. Ale nie będę już dalej rozwijać tutaj tego wątku, bo nie o tym chciałam 🙂 Co zrobić z emocjami, które sprawiają nam więcej trudności? By w ogóle zacząć pracę z emocją, należy ją najpierw sobie uświadomić. Osho twierdzi, że świadomość emocji zapoczątkowuje proces jej rozpuszczania. Emocje są energią, a jak wiadomo energii nie można zlikwidować, można ją tylko przetransformować na taką, która będzie nas wspierać. Często się mówi: „jestem zła”. Ale ty nie jesteś swoją złością. Ty tylko odczuwasz złość. Mówiąc, że jesteś zła, bardziej utożsamiasz się ze swoją złością, a warto spojrzeć na nią trochę z boku. Najbardziej jak się da stanąć w roli obserwatora. Wtedy łatwiej tę emocję kontrolować, bo ona jest „na zewnątrz” nas. Biorąc pod uwagę trzy przytoczone wyżej komponenty emocji (fizjologię, zachowania i myśli), warto zastanowić się, co czuje twoje ciało, gdy odczuwasz na przykład wspomnianą złość. Jak ją wyrażasz, jak działasz (co robisz), gdy odczuwasz złość, jakie myśli jej towarzyszą. Następnie przyjrzyj się tej złości jeszcze bardziej. Wyobraź ją sobie jako dobrego kolegę, który chce ci coś przekazać. Co to będzie? O czym chce cię poinformować? Jaką pozytywną intencję dla ciebie niesie ta złość? Co masz dzięki tej wiedzy i co zamierzasz z tym zrobić? Proces ten często nie jest łatwy, bo wymaga zmierzenia się z tym, co najchętniej byśmy ukryli. Ale ukrycie spowoduje dużo strat i poczucie braku kontroli nad emocją. Skoro emocja jest energią i nie można jej ot tak się pozbyć, to gdy nie pozwolimy sobie na jej okazanie czy choćby zauważenie, spowoduje ona w nas szkody i na poziomie mentalnym i na poziomie fizycznym. To wtedy właśnie pojawiają się choroby psychosomatyczne. Czasem naprawdę wystarczy, że daną emocję po prostu dostrzeżemy i już przestaje wydawać się taka „zła”. Bo przestajemy z nią walczyć. Bardzo często obserwuję u klientów, że gdy już zmierzą się z niełatwą dla nich sytuacją czy emocją, okazuje się, że wcale nie było to tak trudne, jak się wydawało. A nawet jeśli było, to po wszystkim odczuwają znaczną ulgę, bo nic już na nich nie ciąży. Odpuścili. I dodatkowo dochodzą do ciekawych wniosków, odkrywając co stało za tą emocją, co ona chciała im zakomunikować.